- Na wojnę-Ogarnia mnie lęk
„— Na wojnę
Ogarnia mnie lęk, że Julka już nigdy nie zobaczę. Znaliśmy się dawno, ale nie zdążyliśmy sobie powiedzieć wszystkiego i naraz — na wojnę! Co to znaczy na wojnę Julek obiecuje pisać z frontu, ja pizyrzekam pamiętać i odpisywać, nie wiemy, o czym mówić w tej ostatniej chwili. Dopiero na rogu Tykocińskiej złoszczę się na siebie, dlaczego nie pocałowałam Julka, nie pożegnałam go serdeczniej — przecież wyjeżdża na front. Widzę go jeszcze, stoi, wymachuje ku mnie ręką. Uciekam.
W domu wszyscy do mnie gdzie byłaś tak długo Edmund przyjechał z Radomia. Mój jedyny brat, widywany raz do roku, wpadł na chwilę. Musiał śpieszyć się do pułku. Już się z nim nie zobaczę. Porucznik Franek, nasz kolega, wyjechał do Rembertowa. Jego pułk podobno wyrusza dzisiejszej nocy nad granicę. Do mnie jest depesza od Józka „Czekaj godzina osiemnasta dworzec gdański". Z Lublina na Dworzec Gdański
Znów biegiem do przystanku. Pociągi towarowe, zakryte, co w nich Armaty, czołgi Bariera w górę. Tory. Tramwaj. Przesiadam się kilka razy i zanim zbiegnę w dół na dworzec, jestem spóźniona pół godziny. Pociągu z Lublina nie było i nie ma. Albo Józek pomylił się, albo — na poczcie. Ciągle Gdańsk, „korytarz" — nic dziwnego, jeśli któraś z telegrafistek przekręciła depeszę.“(13)
<<<< „Był zbyt słaby
| raźnie było widać >>>>