- Vincent na miłość boską

Pościel satynowa |przyczepa reklamowa |raty 0

„— Vincent, na miłość boską, co się dzieje Coś ty z sobą zrobił
— Już wszystko w porządku. Byłem trochę chory.
— Ale... to... ta nora tutaj Chyba tu nie mieszkasz Chyba to nie twój dom!
— Jak to Mam tu wszystko, czego mi potrzeba. Używam tego pokoju jako pracowni.
— Ach, Vincencie! — Theo przesunął ręką po rudych włosach brata. Nie mógł mówić, gardło miał ściśnięte.
— Dobrze, żeś przyjechał, Theo.
— Vincencie, proszę, powiedz mi, co się z tobą dzieje Dlaczego byłeś chory I co ci było
Vincent opowiedział o swej wyprawie do Courrieres.
— Jesteś po prostu wyczerpany. A czy po powrocie odżywiałeś się należycie Czy dbałeś o siebie
— Żony górników opiekowały się mną.
— Dobrze, ale co jadłeś — Theo rozejrzał się po izbie. — Gdzie chowasz prowianty Nic tu nie widzę.
— Kobiety przynosiły mi codziennie po trochu. To, co mogły chleb, kawę, kawałek sera lub pieczeni króliczej.
— Ależ z kawy i chleba siły ci nie wrócą. Czemu nie kazałeś sobie kupić jaj, jarzyn i mięsa
— To kosztuje tutaj, w Borinage, podobnie jak wszędzie...
Theo przysiadł na łóżku.
— Vincencie, wybacz mi... Nie wiedziałem... nie pojmowałem...
— Zrobiłeś wszystko, co mogłeś... Jest mi teraz o wiele lepiej, jeszcze parę dni, a będę zupełnie zdrów.“(4)

<<<< Zmienił się też | - Cicho bądź i ani słowa >>>>

sprzety |TotoMix |działki zielona góra