raźnie było widać
„raźnie było widać, że ledwo panuje nad sobą. Poprosiła o pozwolenie zapalenia papierosa.
— Owszem, byłam wtedy na ulicy Akacji. Zaraz opowiem...
Zaciągnęła się dymem i rozpoczęła
— W pracy mojej mam często do czynienia ż różnymi ludźmi. Ponieważ nie jestem bardzo brzydka — Verdens uśmiechnęła się z przymusem — nieraz przyczepiają się do mnie różni mężczyźni, oferując odprowadzenie do domu, kolację, spacer... Nieczęsto korzystam z tych zaprosin, bo nie mam zwyczaju zawierania znajomości z przygodnymi mężczyznami, ale tego wieczoru...
— Kiedy
— Piątego września... Więc poznałam raz przy wejściu wybitnie przystojnego mężczyznę, który, muszę to przyznać, zrobił na mnie wrażenie. Przedstawił mi się jako Waldemar Lipień, inżynier leśnictwa, kawaler, lat czterdzieści, był ranny w twarz podczas wojny...
— Czy była pani w jego miejscu pracy
— Nie.
— Czy zna pani jego adres domowy
— Nie.
— Dzwoniła pani do niego
— Ani razu. Spotykałam się z nim tylko w różnych miejscach to w kawiarni, to w parku, to w restauracji, to znów w kinie.
— Jakie na pani zrobił wrażenie
— Był poważny, wstrzemięźliwy, robił jednak wrażenie ciągle czujnego, jak gdyby się stale kogoś obawiał... Tego właśnie wieczoru — ciągnęła dalej Verdens...“(14)
<<<< - Na wojnę-Ogarnia mnie lęk
| Kolejnym ważnym momentem >>>>